Moda 1940-1946

Wojna, wojną, a kaprysy pani Mody trwają nadal*

(..)pomimo tego, że ówczesna moda już nie może sobie pozwolić na ekscentryczność, to jednak znalazła równowagę i swój własny wyraz ( ...) pisano w jednym z francuskich żurnali w 1941 roku.  Wybuch wojny nie zahamował rozwoju linii mody obowiązującej w końcu lat trzydziestych. Choć pojawiły się utrudnienia w postaci kartek na ubrania i tkaniny, kobiety nadal chciały wyglądać elegancko. Zmuszone były do kreatywnych rozwiązań: łączenia kilku rodzajów materiałów, przeróbek starych ubrań, a nawet szycia bluzek ze spadochronów. Z upływem lat ubiory skracały się do długości tuż za kolana, a sylwetka poszerzała się w ramionach. Tak jak w czasie pierwszej wojny  duży wpływ na ubrania damskie wywierały męskie mundury. W latach czterdziestych były to jednak wpływy bardzo dosłowne, gdyż kobiety po prostu wdziewały mundury mężczyzn. Charakterystyczną cechą ówczesnej mody była bardzo mocno podkreślona talia, którą dodatkowo akcentowały szerokie ramiona oraz poszerzone doły rozkloszowanych i plisowanych spódnic. Ramiona wpierw poszerzano tzw. skrzydełkami z gurtu**, żeby jednak zwiększyć szerokość  ramion, a jednocześnie nie podnosić ich ku górze,  zaczęto wypychać je tzw. podłożeniami lub kotletami czyli dzisiejszymi odpowiednikami  poduszek. W Anglii wykonywano je z gumowej gąbki, w Polsce klejono z włosia, tworzono z waty lub sztywnego płótna. Gotowe podłożenia można było zakupić w sklepach. W sukienkach letnich do poszerzania ramion używano skrzydełek z merli, gurtu lub organdyny. Tworzono z nich fałdki lub usztywniano, nadając im formę podobną do epoletów. Pod koniec wojny i zaraz po jej zakończeniu ramiona przyjęły ogromne, wręcz karykaturalne rozmiary.




















*cytat pochodzi z Gazety Żydowskiej,  ukazującej się w gettach w Generalnym Gubernatorstwie od lipca 1940 roku do sierpnia roku 1942.
**gurt-