Moda 1930-1939


Problem z elegancją

Na początku lat trzydziestych wskutek polityki oszczędnościowej w wielu państwach zaczęto zastępować wyroby pochodzenia zagranicznego, produktami rodzimymi. Także w Polsce popularne stały się wyroby włókiennicze z krajowych zakładów- głównie len i jedwab. Wielki Kryzys wpłynął znacząco na  rozwój mody w latach trzydziestych. Obowiązywało wówczas hasło „niezdobienia wełny” , czego wynikiem było pojawienie się tkanin o bogatych fakturach, które już nie trzeba było haftować czy wyszywać. Podobno w związku z tym niejedna hafciarka, handlarka piór i krawcowa straciła z tego powodu pracę.  Z końcem lat dwudziestych,a początkiem trzydziestych zauważamy już przesyt zgeometryzowaną modą i  zaczyna się powrót do kobiecości. Kobiety zaczęły delikatnie podkreślać talię, piersi i biodra. Coraz większą rolę w wyznaczaniu trendów w modzie zaczynało odgrywać kino, już dźwiękowe, a ikonami mody stały się sławne aktorki: Joan Crawford, Greta Garbo i Marlena Dietrich.



Joan Crawford
Marlena Dietrich



Greta Garbo

 Podobnie jak w latach dwudziestych na kształtowanie się mody wpływ miały również tańce. Niektóre, takie jak: lambeth walk, tip top i czeczotka tańczono wyłącznie w spodniach.
Lata trzydzieste to  czas rozpowszechnienia się odzieży szytej na skalę przemysłową. Jednak, gdy moda stała się dostępna dla wszystkich, pojawiło się na rynku również wiele tandety i imitacji. Nastąpił zanik podziału na ubiór wieczorowy i dzienny oraz dzienny i świąteczny, co często powodowało problemy z doborem  odpowiednich strojów  na różne okazje ( na przykład zaczęły przychodzić do pracy w strojnych sukniach) . W związku z tym w pismach kobiecych zaczęły pojawiać się rubryki tzw. poradnie modowe instruujące  jak ubrać się stosownie do miejsca i okazji. I tak np. w czasopiśmie Kobieta w świecie i Domu z 1934 roku czytamy, iż: Nadmierna strojność w przystosowaniu się do mody dziennej, ulicznej { …} nadmierna przezroczystość szatek, nadmierna kolorowość, no i nadmierne hołdowanie wskazaniom mody sezonowej {…} staje się czasem groteskowe. Zresztą każda rzecz ma swoje miejsce i porę{...}. Znana jest też opowieść, pewnego felietonisty, który opisywał, jak to idąc na poranny spacer, napotkał wystrojoną, ubraną w powłóczystą suknię kobietę, która wyglądała, jak gdyby wracała z balu. Śledząc ją mężczyzna mocno się zdziwił, gdy dotarł na halę targowe, gdzie kobieta wybrała się, aby zakupić warzywa i owoce.
Stosunkowo wiele kobiet w tym okresie już pracowało, co spowodowało wyodrębnienie się dwóch grup pań. Pierwsza to te, które chciały się stroić bez względu na okoliczności oraz druga , która uważała, że do pracy trzeba ubierać w jak najgorsze ubrania, aby nie niszczyć porządnych. Panie z drugiej grupy miały o tyle trudniej, iż po wyjściu z pracy musiały udać się na wizytę lub do lokalu rozrywkowego często w niebyt atrakcyjnych strojach. Wymyślono więc  fartuchy biurowe, szyte z jedwabnej popeliny w kolorze granatowym lub czarnym, ozdobione białymi kołnierzykami i mankietami oraz kolorowymi paskami. Dzięki nim ubiór kobiet pracujących w biurach ujednolicił się. 
 Jak istotna stała się wówczas sprawa odpowiedniego wyglądu, świadczą hasła zamieszczane w gazetach, reklamach i broszurach: właściwe ubranie na właściwym miejscu i o właściwej porze. W 1936 roku żurnal paryski Le Jardin des Modes ogłosił nawet konkurs na temat: Problem z elegancją. Uczestniczki  miały przedstawić kilka strojów kobiecych na różne pory dnia i okoliczności. Nadeszło, aż 5000 zgłoszeń, a konkurs wygrała Polka- Maria Misiążanka. Która zaprojektowała suknie sportową i kostiumy: wizytowy, obiadowy, sportowy i spacerowy oraz komplet podróżny,