czwartek, 1 listopada 2012

W dziedzinie mody dzieją się rzeczy straszne...


 



Mniej więcej od roku w dziedzinie mody damskiej dzieją się rzeczy straszne, bo przeciwne naturze. Suknia-worek, suknia trapez, suknia-balon, baby look – to są rzeczy potworne. W życiu codziennym, przy pracy, na ulicy, nie wygląda to może tak źle, zdrowy instynkt kobiety sprawia, że nawet ulegając tyranii mody, dostosowuje ją do potrzeb życia i do reguł estetyki. Zresztą, młoda, zgrabna dziewczyna potrafi wyglądać ładnie, cokolwiek by na siebie włożyła. Głównym winowajcą tego wszystkiego jest 22-letni Yves Saint Laurent, od roku dzierżyciel berła w królestwie mody. Podejrzewam, że ten młody, niezgrabny i nieśmiały człowiek o powierzchowności protestanckiego pastora, jest w głębi ducha zaciętym wrogiem kobiet. (...) Gdybym nie był chrześcijaninem i przeciwnikiem kary śmierci, sądziłbym, że pana Saint Laurent należałoby zastrzelić, bowiem zbrodnia dokonywana na kilkudziesięciu milionach kobiet (ufam, że więcej nie ulega jego wpływom) zasługuje na najwyższy wymiar kary. Co prawda wolno się spodziewać, że ten okres błędów i wypaczeń w królestwie mody wkrótce przeminie, że zdrowy rozsądek i lud (żeński – i męski także, bo któż tu właściwie jest bardziej pokrzywdzony?) upomną się o swe prawa
 Pisał w ostrym tonie Jerzy Turowicz w 1959 roku w Tygodniku Powszechnym. Autora zbulwersowały najnowsze projekty domu mody Dior, który od 1958 roku propagował linię szeroką w formie trapezu.  Jak już dowiedzieliśmy się z tekstu Turowicza, sprawcą całego zamieszania był Yves Saint Laurent, który w 1957 roku po śmierci Christiana Diora objął stanowisko dyrektora artystycznego. Laurent w kolekcji z 1958 roku zaprezentował ubrania szyte ze sztywnych tkanin. Mające linię trapezu rozszerzającego się już od ramion. Na kolekcję składały się głównie sukienki oraz płaszcze o mocno skróconej długości i luźnym fasonie ukrywającym talię. Jednak linia A pojawiła się już na początku lat pięćdziesiątych w postaci rozszerzanych do dołu kurtek, żakietów oraz tunik. Noszono je wówczas do wąskich spódnic. Zarzucano na ołówkowe sukienki. Tak też noszę je, dziś, ja. 
 Abstrahując od formy trapezowej, ciekawa jestem, co o współczesnej modzie napisałby Turowicz?







Ubrania:
  • Żakiet- współczesny,  z bawełny i poliestru, w kolorze brzoskwiniowym oraz kremowym, fason grzybek charakterystyczny dla mody lat 60., wyszperany na portalu mojeciuchy.pl.
  • Rękawiczki- vintage, z skóry naturalnej, w kolorze kremowym, z ażurem w kształcie dziurek z zewnetrznej strony, sięgające nadgarstków, zakupione na posrtalu Allegro.
  • Buty- współczesne, wtkonane z tworzywa sztucznego imitującego skórę zamoszową oraz licową lakierowaną, w kolorz brązowym, ozdobione kokardą, zakupione na portalu Allegro.
  • Spódnica- współczesna, poliestrowa, w kolorze brązowym, fason ołówkowy, zakupiona w sklepie z tanią odzieżą.
  • Toczek- vintage, wełniany, w kolorze brązowym, typu pillbox, zakupiony w sklepie z tanią odzieżą.

Miejsce: Dworek Białoprądnicki w Krakowie
 Fot. Joanna Kalicińska, Portfolio artystki



21 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. ...jak z bajki rosyjskiej:-) Przynajmniej moje skojarzenia biegną w stronę dawnych strojów rosyjskich.

      Usuń
  2. He he,smiesznie pisal. Dzis niejedna dama dalaby sie pociąć za coś od YSL. Sliczny zakiet,sama tez bym w taki wskoczyla!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło raczej o fasony, które nie przypadły autorowi do gustu, niż uprzedzenie do samego YSL, który zresztą działał wtedy jeszcze pod szyldem domu mody Dior i nie miał wówczas żadnej kolekcji sygnowanej własnym nazwiskiem.
      Dziękuję, żakiet jest faktycznie uroczy:-)

      Usuń
  3. gdyby nie YSL dzisiejsza moda nie byłaby dzisiejszą modą
    ale to był jeszcze głęboki komunizm, musiał tak pisać co by robotnice i traktorzystki nie zapragnęły czegoś więcej niż drelichowych portek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę polemizować z Twoją tezą Kamilo, przecież Tygodnik Powszechny nie był periodykiem piszącym pod dyktando komunistów.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a mam je już...hmm, z pięć lat i nic nie tracą na uroku:-)

      Usuń
  5. Ty przeciwko sukni-trapezowi rodem z lat 60.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ależ nigdzie nie padło takie stwierdzenie.

      Usuń
    2. ...tekst przytoczyłam jako ciekawostkę, zainteresował mnie fakt, że redaktor naczelny Tygodnika Powszechnego odniósł się do tematu mody i do tego był bardzo na bieżąco w czasach, gdy przepływ informacji był utrudniany.

      Usuń
    3. Moja pomyła :) Muszę odstawić leki na alergię, otępiają mnie :P

      Usuń
  6. Żadna pomyła:-)
    Przytoczyłam negatywną opinię autorytetu, więc poza ogólnym komentarzem objaśniającym kontekst, być może powinnam sama ustosunkować się do wypowiedzi Turowicza, aby czytelnik nie pomyślał, ze skoro zacytowałam to z słowami autora się zgadzam:-)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się w dużej mierze zgadzam z Turowiczem. Moim zdaniem damską modą (i w ogóle wyglądem kobiety) kierują ludzie, których chyba głównym celem jest zatarcie możliwie wielu różnic między kobietą a dziewczynką (lub niedojrzałą nastolatką). Jak tak dalej pójdzie - to moja osobista prognoza - to za 30 lat pedofilia wejdzie do zachodnich społeczeństw tylnimi drzwiami (myślę, że w czasie gdy Turowicz pisał swoje słowa, nikt sobie nie wyobrażał, że się tak dużo zmieni w modzie i in.)
    Ja na swojej liście ludzi "do odstrzelenia" miałbym:
    1) Tych, którzy wprowadzili na rynek pianki do golenia dla kobiet z hasłem "tylko prawdziwa kobieta" nie ma owłosienia gdzie normalnie zawsze miała (i dlatego dziś tą trzeciorzędną cechą płciową nie różni się od niemowlaka)
    2) Tych, którzy wprowadzili (a raczej rozpowszechnili) spodnie i rajstopy (m.in. poprzez miniówki) w modzie kobiecej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że każdy człowiek powinien ubierać się w to co mu odpowiada, co jest zgodne z jego osobowością. Sama lubię, gdy kobieta wygląda kobieco, a mężczyzna męsko, co nie znaczy, że wszyscy muszą ubierać się w ten sposób. Poza tym cieszę się, że nie muszę biegać w trzydziestostopniowe mrozy w pończochach, a na górską wyprawę mogę wybrać się w spodniach
      Najważniejsze to mieć wybór...

      Usuń
    2. Jak najbardziej się zgadzam! Moim zdaniem strój jest odzwierciedleniem osobowości. Ale jeśli tak jest, to naprawdę jestem zdruzgotany osobowościami większości ludzi dzisiaj... Bo ta osobowość (zarówno kobiet jak i mężczyzn) się w takim razie od lat 50-tych zinfantylizowała i zubożyła...

      Myślę, że 30-stopniowe mrozy i wycieczki po górach to jakieś 1-3% czasu w ciągu roku. Mnie raczej interesuje ubiór tam, gdzie większość z nas spędza 50% swojego czasu - czyli w pracy (+droga do i z)

      Usuń
  8. Osobowości są różne, w różnych strojach i wszystkie trzeba docenić. Ubiór jest ważnym elementem w życiu, ale nie aż tak istotnym, by oceniać wyłącznie według niego ludzi.

    Napiszę jeszcze raz najważniejsze to mieć wybór:-)

    OdpowiedzUsuń